Wyzwania sprzedaży w dobie mikromomentów: jak sprzedawcy mogą wykorzystać krótkie, intensywne interakcje z klientami?
- Dlaczego aż 75% klientów B2B preferuje zakup bez kontaktu ze sprzedawcą?
- Dlaczego tradycyjny lejek sprzedażowy nie działa na współczesnych klientów?
- Jak przełożyć koncepcję mikromomentów Google na praktykę sprzedażową?
Lejki sprzedażowe umierają, a uwaga klienta staje się nową walutą. Klienci B2B i B2C kupują teraz w „mikromomentach”, czyli bardzo krótkich momentach uwagi, w których twoim zadaniem jest dostarczenie im dokładnie tego, czego szukają. Nikt nie ma już czasu na długie rozmowy, nurturing ani wieloetapowe budowanie relacji. Współczesna ścieżka klienta jest rozproszona, nieliniowa, wielokanałowa... a on sam coraz częściej nie potrzebuje klasycznego wsparcia ze strony działu sprzedaży. Badania Gartnera pokazują, że aż 75% kupujących w B2B preferuje procesy typu rep-free sales experience, czyli bez udziału sprzedawcy1. Co to oznacza dla branży i jak dopasować się do zmieniających się trendów?
W dobie AI klienci mają praktycznie nieograniczony dostęp do wiedzy. Sami sprawdzają rynek i nie dają się zamykać w tradycyjnych lejkach sprzedażowych. Aż chce się powiedzieć: „Kiedyś było inaczej”. Jeszcze do niedawna klienci przechodzili kolejno przez liniowe etapy sprzedaży: od ŚWIADOMOŚCI (na górze lejka, czyli moment, w którym dowiadywali się o istnieniu twojej firmy), przez ZAINTERESOWANIE (czyli poszukiwanie informacji/analizy), DECYZJĘ i wreszcie konkretne DZIAŁANIE. Obecnie ten model został zastąpiony serią intensywnych i bardzo krótkich momentów, w których klient podejmuje decyzje o poszukiwaniu, porównywaniu ofert i dokonaniu zakupu.
Mikromoment – koncepcja Google
Samo pojęcie „mikromomentów” (micro-moments) nie jest nowe; pojawiło się po raz pierwszy w 2015 r. jako koncepcja Google’a2, w której zakłada się, że walka o serca, umysły i pieniądze klientów odbywa się w krótkich chwilach podejmowania decyzji oraz kształtowania preferencji, opartych na intencjach zachodzących w trakcie ścieżki zakupowej konsumenta.
Google wyróżniało kilka typów takich mikromomentów:
- I-want-to-know
- I-want-to-go
- I-want-to-do
- I-want-to-buy
Upraszczając, możemy przyjąć, że mikromoment to taka chwila, w której klient chce coś sprawdzić, porównać, potwierdzić, kupić lub dowiedzieć się czegoś o produkcie. To może być moment, w którym ogląda 10-sekundowe wideo, wymienia e-maile, zerka na opinie na LinkedIn przed spotkaniem, sprawdza twój komentarz pod postem, zadaje pytanie w Chacie GPT, wysyła wiadomość na Slacku do handlowca, z którym jest w kontakcie itd. I właśnie w takich chwilach sprzedawcy mogą budować przewagę handlową.
Zerowy moment prawdy
Koncepcja mikromementów Google z 2015 roku była rozwinięciem wcześniejszego modelu, teorii ZMOT (Zero Moment of Truth) z 2011 roku. ZEROWY MOMENT PRAWDY to taka chwila, w której klient zaczyna prowadzić cyfrowy research przed zakupem i, z oczywistych względów, jest ona kluczowa dla modelu wyszukiwania informacji. Google dostrzegło, że zachowania użytkowników fundamentalnie się zmieniły: ludzie zaczęli odruchowo sięgać po telefon, aby zaspokajać swoje potrzeby związane z podjęciem jakiejś akcji (nauki, zakupu, rozrywki). Według Google te momenty są pełne intencji, w których podejmuje się decyzje zakupowe. Klienci zaczęli szukać, a technologia umożliwiła im zaspokajanie swoich potrzeb natychmiast. W konsekwencji nabywcy zaczęli oczekiwać od marek, aby dostarczały im dokładnie tego, czego szukają od razu, bez zwłoki. Tym samym klasyczna, liniowa ścieżka zakupowa klienta została rozbita na dziesiątki różnych interakcji odbywających się w różnych momentach dnia. Google powiedziało jasno: „Dzisiejsza walka o serca, umysły i pieniądze jest wygrywana (lub przegrywana) w mikromomentach” (Today’s battle for hearts, minds, and dollars is won (or lost) in micro-moments)3.
Dlaczego mikromomenty wracają właśnie teraz?
Na początku koncepcja mikromomentów funkcjonowała obok tradycyjnego modelu, ale w dobie rozwoju AI i rewolucji digital-first buying wróciła z większą siłą, redefiniując rolę sprzedaży dla wszystkich modelów biznesowych.
Inną kwestią jest to, że klienci, także w B2B, często wybierają model rep-free, czyli bez udziału handlowców, lub model hybrydowy z cyfrowymi interakcjami. To te drugie wygrywają w sprzedaży B2B. Według McKinsey4 podczas jednego zakupu B2B klienci obecnie korzystają z nawet dziesięciu kanałów cyfrowych. To dwukrotnie więcej niż 5 lat temu. Co ciekawe, zaledwie dwa lata temu tych kanałów było tylko 7!
Sugerowana sprzedaż hybrydowa wykorzystuje podejście wielokanałowe i umożliwia również szersze oraz głębsze zaangażowanie klienta w czasie rzeczywistym5. W sprzedaży mamy obecnie do czynienia z fragmentaryzacją uwagi klientów, rozproszeniem ścieżek sprzedażowych oraz skróceniem interakcji z handlowcami. Hybrydowy (cyfrowy) proces zakupowy w B2B wynika również z tego, że klienci coraz więcej researchu wykonują sami: mają dostęp do informacji, analizują dostawców, korzystają z AI i wielu źródeł dotarcia do informacji, zanim ostatecznie trafią do handlowca. To wszystko dzieje się w mikromomentach na rozproszonej ścieżce sprzedaży.
W erze mikromomentów sprzedaż staje przed kluczowymi wyzwaniami:
1. Sprzedawca nie wygrywa już ofertą, ale tym, że pojawia się w odpowiednim momencie
Wykorzystałeś swój limit bezpłatnych treści
Pozostałe 63% artykułu dostępne jest dla zalogowanych użytkowników portalu. Zaloguj się, wybierz plan abonamentowy albo kup dostęp do artykułu/dokumentu.





