Dostęp do zaawansowanych modeli AI staje się nowym czynnikiem przewagi w cyberbezpieczeństwie
- Jakie nowe zagrożenia czyhają w cyberświecie?
- Jak sztuczna inteligencja może pomóc w ochronie zasobów cyfrowych i nie tylko?
Rozwój zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji zmienia oblicze cyberbezpieczeństwa. Nie chodzi już tylko o szybszą analizę danych czy automatyzację reakcji na incydenty, ale przede wszystkim o to, kto ma dostęp do najbardziej zaawansowanych narzędzi i na jakich zasadach z nich korzysta.
W cyfrowym wyścigu zbrojeń, w którym o bezpieczeństwie coraz częściej decydują sekundy, sztuczna inteligencja staje się zarówno groźnym narzędziem ataku, jak i kluczowym elementem obrony. Wraz z rosnącą automatyzacją i przyspieszeniem ataków tradycyjne systemy ochrony tracą zdolność skutecznej reakcji. AI przestaje być jedynie narzędziem technologicznym, staje się strategicznym zasobem, który wpływa nie tylko na tempo wykrywania zagrożeń i reagowania na incydenty, ale także na równowagę sił wśród firm, rynków i państw. Kontrola nad dostępem do najbardziej zaawansowanych modeli AI staje się czynnikiem przewagi, a jej ograniczenia bezpośrednio determinują zdolność szybkiej reakcji i pozycję w globalnym cyfrowym ekosystemie.
Rosnąca asymetria między atakiem a obroną
Sztuczna inteligencja pozostaje technologią podwójnego zastosowania. Te same mechanizmy, które wspierają wykrywanie anomalii i automatyzację procesów związanych z ochroną i bezpieczeństwem, mogą być wykorzystywane do identyfikowania nowych podatności i przygotowywania bardziej precyzyjnych, wieloetapowych ataków. Zmienia się nie tylko charakter zagrożeń, ale też tempo ich eskalacji.
Okno między wykryciem podatności a jej wykorzystaniem wyraźnie się skraca, a ataki są coraz częściej zautomatyzowane i prowadzone równolegle wobec wielu organizacji. W 2025 roku w najszybszych przypadkach adwersarze przechodzili od pierwszego włamania do kradzieży danych w około 72 minuty, podczas gdy rok wcześniej podobny proces zajmował blisko pięć godzin1. Mimo to wiele firm nadal opiera bezpieczeństwo na rozwiązaniach ochrony i manualnych procesach, które nie nadążają za dynamiką takich działań.
– W obliczu tak drastycznej asymetrii, w której pojedynczy cyberprzestępca zyskuje siłę działania całego zespołu, tradycyjne systemy obronne oparte na ludzkiej reakcji przestają wystarczać – dodaje Tomasz Pietrzyk, dyrektor techniczny w Europie Środkowo-Wschodniej w Palo Alto Networks.
W tym kontekście dodatkowego znaczenia nabierają nowe zagrożenia, które pogłębiają asymetrię między atakiem a obroną. Metody ataków takie jak „Vulnerability Deluge” i „Agentic Bypass” pokazują praktyczne konsekwencje przyspieszenia i automatyzacji działań cyberprzestępców.
W przypadku pierwszego z nich problemem jest masowe wykorzystywanie AI do automatycznego skanowania kodu, co prowadzi do masowego wykrywania podatności, szczególnie w oprogramowaniu open-source, które może być również składową aplikacji komercyjnych. Tradycyjne procesy łatania luk stają się w takich warunkach niewydolne, a każda niezałatana podatność natychmiast stanowi realne zagrożenie dla organizacji. Z kolei „Agentic Bypass” odnosi się do narzędzi agentowych, np. rozszerzeń i wtyczek do przeglądarek, które przejmują tożsamość i sesje użytkownika, umożliwiając skuteczne omijanie tradycyjnych zabezpieczeń, pomijaniu przez agentów AI tradycyjnych interfejsów użytkownika (UI), a następnie bezpośredniej interakcji z systemami ukrytymi zwykle za UI, czyli interfejsami API lub źródłami danych. Ich działania są niemal nieodróżnialne od normalnej aktywności człowieka, co utrudnia wykrywanie incydentów i ogranicza skuteczność standardowych systemów ochronnych.
Wykorzystałeś swój limit bezpłatnych treści
Pozostałe 56% artykułu dostępne jest dla zalogowanych użytkowników portalu. Zaloguj się, wybierz plan abonamentowy albo kup dostęp do artykułu/dokumentu.





